Retrospekcja


4 lipca 2009 roku w Katowicach miało miejsce zebranie założycielskie Stowarzyszenia Kobiet Lasu. Podczas burzliwej dyskusji przyjęto treść Statutu, określającego ramowe działania członkiń stowarzyszenia. Do głównych celów przyszłej działalności można zaliczyć:

  • integrowanie środowiska kobiet pracujących w Lasach Państwowych (LP) lub innych instytucjach, związanych z leśnictwem;
  • zwiększanie aktywności zawodowej kobiet pracujących w LP i na rzecz LP;
  • wyłanianie i promocja kobiet liderów;
  • pomoc w rozwoju i wszechstronnej edukacji kobiet;
  • wspieranie kobiet znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej: prawnie, merytorycznie, finansowo;
  • promowanie wśród kobiet dobrych obyczajów i zasad etyki, zarówno w życiu zawodowym jak i społecznym;
  • upowszechnianie i ochrona praw kobiet poprzez prowadzenie działalności informacyjno – edukacyjnej w zakresie prawa pracy, prawa rodzinnego i innych;
  • promowanie równowagi pomiędzy życiem zawodowym, rodzinnym i prywatnym;
    współpraca i wymiana doświadczeń z organizacjami krajowymi i zagranicznymi, w szczególności z obszaru Unii Europejskiej;
  • tworzenia środowiska opiniotwórczego i opiniodawczego.
Droga do ...
Droga do ...

Leśnictwo jest postrzegane jako zawód typowo męski i stereotyp ten ma się dobrze, mimo, że coraz więcej młodych kobiet kończy studia i technika leśne. Chyba nie ma wśród nas takiej, która nie spotkała się z zaskoczonym wyrazem twarzy i stwierdzeniem: ale ja byłem umówiony z leśnikiem… Dobrze, jeżeli to tylko zdziwienie ze strony laików, gorzej, jeżeli ze strony kolegów po fachu spotykamy się z opinią, jakoby z baby leśnik był żaden. Szczęśliwie na fali politycznej poprawności coraz rzadziej zdarza się nam to słyszeć wprost, co jednak nie znaczy, że pogląd ten umarł śmiercią naturalną.
Jest nas coraz więcej – pracujemy w działach technicznych, administracji, księgowości, na uczelniach, w firmach świadczących usługi leśne i zakładach przemysłu drzewnego. Jednak ciągle upychane jesteśmy w rolach pomocniczych, obsługujemy i ułatwiamy pracę panom. Dziewczyna – no, do biura, najlepiej ochroną lasu niech się zajmie. Albo edukacją.
W Lasach Państwowych kobiety stanowią 25% całej kadry, lecz tylko dziewięć z nich jest nadleśniczymi, dyrektorów regionalnych brak, o generalnym nie mówiąc. Ta sama prawidłowość jest widoczna na uczelniach leśnych - podczas gdy doktorantek jest niewiele mniej niż doktorantów, to profesorki stanowią zdecydowaną mniejszość.
Powiecie – to brutalny, męski świat, polityka, rozgrywki i bezwzględność. My tam nie chcemy. Dziewczyny – tak będzie, dopóki tam nie wejdziemy i nie zmienimy tego świata. Kiedy pierwsze sufrażystki walczyły o nasze prawa wyborcze nie było to oczywiste ani dla większości ówczesnych kobiet, a tym bardziej mężczyzn. Jeżeli my dziś zaczniemy działać nasze młodsze koleżanki, które zaczynają studia będą miały łatwiejszą drogę.
Co chcemy osiągnąć?
Chcemy żeby kobiety w leśnictwie:

  • były postrzegane jako równoprawni pracownicy, z takim samym wynagrodzeniem i prawem do awansu czy nagród jak ich koledzy
  • odważyły się zajmować stanowiska kierownicze
  • były solidarne i wzajemnie się wspierały
  • nigdy nie doświadczały dyskryminacji i molestowania
  • potrafiły się bronić
  • uwierzyły w swoje możliwości

Czy żeby to osiągnąć, musimy się zrzeszać i formalizować? Chyba niestety tak. Po wielu spotkaniach i wielu przegadanych z dziewczynami godzinach, zaczął dojrzewać we mnie pomysł takiej babskiej ligi. Spotkajmy się, wymieńmy poglądy, poplotkujmy (nie wierzcie, że faceci tego nie robią!!!), pomóżmy jak trzeba. Problem był jeden – bez formalizacji nikt nie będzie traktował nas poważnie. Napiszmy petycję? Jako kto – my, trzy koleżanki?
Oficjalna forma istnienia daje nam więcej możliwości. Możemy ubiegać się o dotacje (jesteśmy NGO czyli organizacją pozarządową, a to jest trendy!), możemy pisać pisma znacznie bardziej poważne, możemy współpracować z innymi organizacjami.
Parę lat temu usłyszałam na wykładzie o tendencjach we współczesnym leśnictwie, że ważną rzeczą jest zwiększenie roli kobiet w tej dziedzinie. Okropnie mnie to obruszyło – no bo jak to tak, byle jaka byle baba? Z łapanki będziemy brać? Jako osoba pyskata z urodzenia natychmiast zwerbalizowałam swoje zastrzeżenia, mówiąc (do dziś uważam, że bardzo dyplomatycznie): myślałam, że leśnik ma być dobrym leśnikiem, a płeć nie ma tu nic do rzeczy. Na co znany profesor odpowiedział: tak, ale… Ale dziś siłą przedsiębiorstwa jest praca zespołowa. A udowodnione jest, że zespoły koedukacyjne pracują wydajniej. I już!